Jak powstał Hudson

Dodano 8 marca 2014, w Bez kategorii, Zabawki, przez Kufer Marzeń

Jesienią ubiegłego roku synek przypomniał sobie o zapomnianej bajce „Dzielna mała ciuchcia”. Tłumaczenia tytułu na język polski są różne, ale tytuł oryginalny brzmi „A little engine who could”). Zamieszczam tutaj link do opisu bajki:
http://www.filmweb.pl/film/Dzielna+ma%C5%82a+ciuchcia-2010-621545

Do rzeczy. Jedną z tych postaci synek szczególnie polubił (w przypadkach, kiedy tak się dzieje, mówi, że chce taką zabawkę. Żeby mu kupić). Chodzi o małpkę, a właściwie szympansa Hudsona.

- „Mamusia, chcę takiego Hudsona. Kupis mi? Ploooosę” – prosił synek

- „Kochanie, takich zabawek nie ma w sklepie. Są takie bajki, z których postaci można kupić, ale nie z każdej bajki” – tłumaczyłam. Stan „plooooosę” otrzymywał się długo. Bardzo długo. Postanowiłam więc spróbować własnych sił w zapomnianym od dawna szydełkowaniu. W oryginale Hudson wygląda na zabawkę zrobioną na drutach, ale ja pewniej jednak czuję się w szydełku. Całego Hudsona robiłam z głowy. Bez żadnych wzorów i schematów. Jedyną pomocą, z jakiej korzystałam było zdjęcie stopklatki ze zbliżeniem małpki z tyłu i z przodu.

 

W miarę postępu pracy synek porywał mi gotowe elementy, bawił się nimi, przykładał i nieustannie pytał, czy już skończyłam, czy Hudson gotowy… Postanowiłam więc nie czekać z wypchaniem postaci Hudsona, aż będę mieć wszystkie jego części, ale wypchałam i zszyłam to, co już miałam. Straszna siermięga :P Hudson miał głowę, brzuszek i rączki. Z głowy wystawała wata (bo został otwór na dorobienie kapelusika). W takim stanie synek porwał moją „siermięgę” i oznajmił ze śmiertelną powagą, że ze swoją – od tej chwili ulubioną - maskotką zamierza udać się na proszone urodzony do swej najlepszej koleżanki. No, ale jak tu dziecku pozwolić iść w gości, kiedy z głowy „przyjaciela” wyłazi wata…? W trybie turbo wykonałam kapelusik i przed samym wyjściem go przyszyłam (w takim pośpiechu niestety krzywo). Miałam później poprawić, ale dziecku się podobało, więc został.

W późniejszym czasie Hudson uzyskał nogi i ogon. A na końcu również… twarz ;) Nie miałam praktyki ani doświadczenia, ani też  czasu na przeglądanie lekcji robienia pięknych buziek zabawkom. Wymyśliłam sobie więc sposób własny i tym samym zrobiłam jeszcze większą siermięgę niż poprzednio :P Ale mój synek nie chciał niczego zmieniać. Uwielbiał go takim, jakiego zrobiłam. A starałam się tak bardzo, jak tylko potrafiłam, włożyłam całe swoje serce, żeby tylko ta maskotka była jak najbardziej podobna do oryginału z bajki. Synek twierdzi, że jest identyczny. Uwielbia go takim, jaki jest. I o tej pory, kiedy zobaczy zabawkę, którą chciałby mieć, nie słyszę już „mamusiaaa, kup mi taką”, tylko „mamusiaaa, zrób mi taką/takiego, poloooooosssęęę” :)

 

Jakiś czas później synek poprosił, żeby Hudson miał banana. Bo „to przecież małpa, musi jeść babany” – argumentował. Wobec tak postawionej sprawy banan musiał powstać na poczekaniu. I zrobiłam go. Wreszcie ulubieniec synka miał co jeść  :)

Niedawno chciałam spróbować jeszcze raz zrobić Hudsona. Tyle, że tym razem w wersji mini. Wyszedł podobnie jak oryginał. Jednak synek urwał mu ogonek, ponieważ „on miał nie mieć ogonka”. A potem nazwał go Hudsonik i mianował go dzidziusiem Hudsona.

Otagowane:  

Szaliczek i kamizelka dla Robotka

Dodano 4 marca 2014, w Odzież retro, Zabawki, przez Kufer Marzeń

Bardzo dawno temu uszyłam postać. Nie za bardzo nawet pamiętam okoliczności jego stworzenia. Niedawno okazało się jednak, że ta niepozorna postać zyskała sobie ogromną sympatię mojego Synka. Z racji tego, że Robotek (bo tak nazwał tę zabawkę Synek) jest nagi, zostałam poproszona o uszycie na cito! dla niego ubranka. Wzięłam się więc do pracy i tak powstał czerwony szaliczek (zgodnie z życzeniem Synka) oraz kamizelka. Ta druga powstała z fioletowej włóczki, której miałam kawałek. Ale, że robiłam to w trybie przyspieszonym, plecy kamizeli zrobiłam odrobinę za wąskie. Postanowiłam więc obrobić brzegi czerwoną włóczką. Tą samą, z której powstał szalik. A oto efekty:

 

Mimo, że to pierwsza kamizelka, jaką zrobiłam, Synek jest wniebowzięty. W dalszej kolejności zamówił już spodnie dla Robotka… :-)

 

 

 

Otagowane:  

  • Facebook