Ostatnio zrobiło mi się tu bardzo zielono, dlatego dziś przedstawię Wam coś bardziej kolorowego. Potworki kieszonkowe, czyli według mojego Synka takie, które mają „kieszonkę”, czyli dziurkę, do której można coś włożyć. Pierwotnie potworek miał być jeden i miał dziecku służyć jako pojemnik na kredki, które zazwyczaj nie trafiają na miejsce. Potworek miał go zachęcić do dbania o porządek. Ale jak zrobiłam pierwszego… Mama, a zrobisz mi jeszcze inne potworki?
Po szybkiej analizie zawartości półek i szafek w domu okazało się, że mam jeszcze kilka butelek nadających się do przetworzenia…

Wyżyłam się artystycznie :)
Do cięcia użyłam małego senatora i małych nożyczek. Rączki i korale mocowałam ćwiekownicą. Malowałam pisakami i lakierem do paznokci. Elementy klejone mocowałam klejem do tkanin (bo taki akurat miałam).
Cięte krawędzie są zabezpieczone na gorąco i nie można się nimi skaleczyć.

Synek nadał każdemu unikalne imię:
- oba fioletowe to Fioletek i Fiolek – czerwony to Profesor Karaluch
- biały to Zjadacz
- żółty to Minionek
- różowa to Różowiutka
- czarny to Skrzydlacz
- niebieski to Kropek
- żółto-brązowy to Piórek
- zielony to Zielonek
- pomalowany na indiańskie to Umatiki.

I to jeszcze nie jest koniec :)

 

Boksująca roślinka

Dodano 8 września 2015, w Spełnione marzenia, Zabawki, przez Kufer Marzeń

Roślinka boksująca, jak nazywa ją Synek, pochodzi z gry. Gra sama w sobie nie była fajna, ale dziecku zapadły w pamięć postacie w niej występujące. A w szczególności ta…

Wybrałam gufrowaną włóczkę w kolorze zielonym, żeby roślinka wyglądała jak roślinka. To był dobry wybór, bo przez to maskotka jest miękka i chce się ją przytulać. Synek zadowolony.
Gry się pozbyliśmy. A postacie z tej gry lepiliśmy także wspólnie z plasteliny ☺.

 

  • Facebook