2 urodziny Kufra Marzeń

Dodano 18 lutego 2016, w Wydarzenia, przez Kufer Marzeń

image

Zakładając tego bloga obiecałam sobie, że nie będzie tu miejsca na żadne kulinaria. Nie przypuszczałam jednak, że przyjdzie taka chwila… Otóż wyobraźcie sobie, że mój Synek (lat 5 -przyp. red.) po obejrzeniu programu Hell’s Kitchen stał się wielkim fanem Szefa Amaro i postanowił, że właśnie Szefem Amaro zostanie, jak dorośnie. Na dobranoc życzy sobie od czasu do czasu czytywać książkę kucharską Kubusia Puchatka. Piszę o tym dlatego, że Synek co jakiś czas tworzy swoje własne przepisy i potrawy na kolację, a mnie rozpiera matczyna duma :-) Każdą potrawę najpierw tworzy, nazywa, a potem wymyśla przepis i zapisujemy go razem w zeszycie i rysujemy składniki. Oto kilka najładniejszych kolacji, jakie mój Synek przygotował:

picsay-1445935517                                                Robaczki

picsay-1445935244 Sałatka z jabłka, banana i śliwki z miodem.

picsay-1445935656Biedronka (z pomidora, oliwek i listków bazylii)

picsay-1445936028Pacman (z jabłka i poziomek)

IMG_20151027_095539-picsay Wyścigi na sałacie

received_10208381457037079-picsayWyścigi na łyżwach

Tak, to naprawdę zrobił mój pięciolatek :-)

Jeśli podobają Wam się Jego kolacje, dajcie temu wyraz, a podamy całe przepisy :-)

Bodzio z planety Agi Bagi

Dodano 17 lipca 2015, w Bez kategorii, Spełnione marzenia, Zabawki, przez Kufer Marzeń

Bodzio to bohater nowej polskiej bajki Agi Bagi. Na początku, kiedy Synek mi ją pokazał, pomyślalam jeju, następna schiza, jak Dobranocny Ogród… Ale nic bardziej mylnego. Agi Bagi to urocza produkcja, która w zabawny i przystępny sposób przybliża dzieciom zagadnienia związane z Ziemią, ekologią i relacjami międzyludzkimi. Urzekła mnie zabawność, forma, postaci i nazwy różnych przedmiotów, a także wpadająca w ucho piosenka (z odcinka pt.: Hałas) I ty też masz siłę, możesz dać światu tyle… Zebromarchewka, kurze jajo, kurze jajo, motylopapuga… Polecamy, posłuchajcie :-) Jestem nią zachwycona zarówno ja, jak i mój Synek. I to właśnie na Jego prośbę zrobiłam Bodzia, jednego z głównych bohaterów Agi Bagi. Miałam akurat jeszcze trochę zielonej włóczki od Pixela… Wzoru nie miałam, robiłam go jak zwykle z głowy, patrząc na kadry z bajki. Oto efekt:

Niedawno odwiedziłam stronę bajeczki, na której dodano  sklepik z m.in. maskotkami. Otworzyłam zdjęcie dla porównania, czy mój robiony jest podobny do oryginału… Z obawy, że mogłabym nie być obiektywna w swej ocenie, poprosiłam o opinię eksperta – Synek stwierdził, że fajniejszy jest mój i ten, skąd wnioskuję, że Bodzio jest podobny :-)

P.S. Nie otrzymuję żadnych profitów z tytułu opisu wymienionego tytułu.

Synek miał urodziny. Zażyczył sobie imprezę tematyczną, bo od dawna marzył, żeby mieć urodziny angry birds’owe. Zadbałam o wszystkie szczegóły: były baloniki, talerzyki i kubeczki, ozdoby, serwetki… Nawet zabawki Synka związane z tematyką ptaków miały swój udział w dokoracji. Wszystko było, tylko od jakiegoś czasu nie mogłam się zdecydować na ozdobę tortu. Przecież też musiał być ptakowy… Przejrzałam masę zdjęć w internecie w poszukiwaniu inspiracji. Widziałam mnóstwo przeróżnych pomysłów. Wreszcie wpadłam na to, że wystarczą po prostu same ptaki, bez jakichś udziwnień. Dzień przed urodzinami lepiłam wszystkie sama, bawiąc się w „cukierniczkę”, czyli damską odmianę cukiernika. Oto efekt:

image

Teoretycznie powinny one być jadalne, bo zrobione z gotowej masy marcepanowej, ale zapach tejże jakoś mi nie bardzo wskazywał na jej jadalność… No nic, przecież tort się spożywa zazwyczaj, więc bez paniki ;-)

image

Ozdoba tortu miała być niespodzianką dla Synka, ale przed jego oczkami nic się nie ukryje. A kiedy już zobaczył co robię myślał, że po prostu lepię sobie z plasteliny i chciał się przyłączyć.

image

image

image

Zorientował się jednak, że to nie plastelina, że nie pachnie ładnie, i że trzeba się paprać w sypkich barwnikach, i pozwolił mi spokojnie skończyć.

image

Przychodził tylko co jakiś czas sprawdzić, jak mi idzie. Był wniebowzięty, że robię mu tyle ptaków i to takich dużych, nie malutkich. Kazał mi jeszcze ulepić gniazdko z jajkami. Następnego dnia, czyli w urodziny, sam pokazywał paluszkiem, gdzie na torcie będą siedzieć ptaki, gdzie świnie… I ogólnie był bardzo zadowolony :-) A Wam jak się podoba moja pozaszydełkowa działalność ?

Mario

Dodano 17 kwietnia 2015, w Spełnione marzenia, Zabawki, przez Kufer Marzeń

Trochę spóźniłam się z dodaniem tego wpisu, ale lepiej późno, niż wcale ;-)

Niedawno marzeniem mojego Synka było mieć maskotkę z gry Super Mario Bros. Ale oczywiście nie taka kupioną, tylko „uszytą” przez mamę. Mama miała kłopot, bo brak schematu opóźniał rozpoczęcie procesu tworzenia. No, ale jak to zwykle ja, posiedziałam, pomyślałam i bez schematu zaczęłam od spodni. Dlaczego? Przyznam się: miałam najmniej kordonka w tym kolorze i uzależniłam od rozmiaru spodni rozmiar całej maskotki. Posiłkowałam się obrazkiem, jaki Synek wybrał sobie z sieci. Codziennie po przedszkolu pytał, czy już skończyłam. Nie mógł się doczekać, co chwilę mnie poganiał i przytulał Mario, który był jeszcze bez głowy.  Głowę zrobiłam na końcu, żeby też nie różniła się rozmiarem od reszty. Włosy to mój autorski pomysł, znikąd nie ściągnięty, ale nie mam pewności, czy ktoś przede mną czegoś takiego już nie wymyślił ;-) 

Tak mi wyszedł:

picsay-1427668674 picsay-1427669284picsay-1429184981 picsay-1429185325 picsay-1429185178 picsay-1429184801 picsay-1427669434


  • Facebook