2 urodziny Kufra Marzeń

Dodano 18 lutego 2016, w Wydarzenia, przez Kufer Marzeń

image

Mario

Dodano 17 kwietnia 2015, w Spełnione marzenia, Zabawki, przez Kufer Marzeń

Trochę spóźniłam się z dodaniem tego wpisu, ale lepiej późno, niż wcale ;-)

Niedawno marzeniem mojego Synka było mieć maskotkę z gry Super Mario Bros. Ale oczywiście nie taka kupioną, tylko „uszytą” przez mamę. Mama miała kłopot, bo brak schematu opóźniał rozpoczęcie procesu tworzenia. No, ale jak to zwykle ja, posiedziałam, pomyślałam i bez schematu zaczęłam od spodni. Dlaczego? Przyznam się: miałam najmniej kordonka w tym kolorze i uzależniłam od rozmiaru spodni rozmiar całej maskotki. Posiłkowałam się obrazkiem, jaki Synek wybrał sobie z sieci. Codziennie po przedszkolu pytał, czy już skończyłam. Nie mógł się doczekać, co chwilę mnie poganiał i przytulał Mario, który był jeszcze bez głowy.  Głowę zrobiłam na końcu, żeby też nie różniła się rozmiarem od reszty. Włosy to mój autorski pomysł, znikąd nie ściągnięty, ale nie mam pewności, czy ktoś przede mną czegoś takiego już nie wymyślił ;-) 

Tak mi wyszedł:

picsay-1427668674 picsay-1427669284picsay-1429184981 picsay-1429185325 picsay-1429185178 picsay-1429184801 picsay-1427669434

Uwielbiam spełniać marzenia. A marzenie Oliwii mam przyjemność spełnić już trzeci raz! Był nim… królik. Ale nie taki zwyczajny. Miał być w kolorze „bagiennym”. Spędziłam trochę czasu na poszukiwaniach odpowiedniego i satysfakcjonującego odcienia zieleni, ale z pozytywnym efektem. Kolor został zatwierdzony, więc mogłam zabrać się do dzieła. Całość  z kordonka nr 8.

Zanim trafił do Właścicielki, trochę to trwało z różnych przyczyn, ale dotarł. Podróż królika była krótsza, niż Małpolka, dzięki czemu znalazł się na miejscu szybciej od swego poprzednika. A oto i nasz bohater:

picsay-1425769052

picsay-1425769224picsay-1425769418

 

picsay-1425769648 picsay-1425769838

Projekt zatwierdzony przez mojego Synka poprzez przytulenie i stwierdzenie: Fajny! Nadaje się! 

Pozdrawiamy serdecznie Panią Oliwię  :-)

W tytule nie ma pomyłki. Kórlik (nie królik) był marzeniem Pawełka. Biały i nieco większy niż królik mojego Synka. Nie robiłam go z wzoru – jak to ja – tylko robiłam z pamięci. Miałam obawy, co do kształtu korpusu, jaki powstał, dlatego zrobiłam też  korpus drugi (z włóczki). Wybór padł jednak na ten pierwszy, zrobiony z kordonka. Bardzo się starałam, żeby wykończyć go tak samo, jak pierwowzór. Wyszedł tak:

picsay-1423132413       picsay-1423132492

 

A tu z prototypem:

picsay-1423133097            picsay-1423132959picsay-1423132258

Mój Synek myślał, że to dla niego, lecz niestety musiałam Go rozczarować. Na pociechę jednak otrzymał tego włóczkowego, i powiedział, że to dziadek królik. Na życzenie Synka ma buzię na wzór uśmiechu Mony Lisy i bez zębów:

picsay-1423133391      picsay-1423133248

 

To mój drugi królik z włóczki i stwierdzam, co następuje: robi się szybciej, ale mniej szczegółowo można dopracować kształty.

Pawełek podobno jest zachwycony nowym przyjacielem. Za jednym zamachem spełniłam dwa marzenia, z czego jestem ogromnie zadowolona. Miło było się spotkać po latach z mamą Pawełka :-)

Na koniec przedstawiam trzy pokolenia królików razem (paradoksalnie dziadek wiekowo jest najmłodszy ;) ):

picsay-1424694194            picsay-1424694568 picsay-1424694750

Pamiętacie niebieskiego małpolka Oliwii? To było pierwsze marzenie spełnione przez Kufer nie dla mojego Synka. Oliwia nie rozstawała się ze swoją małpką, aż do niedawna. Przyznam szczerze, że moc przeznaczenia jest wielka i muszę Wam o tym opowiedzieć. Otóż nie byłam wtedy pewna, jak dokładnie ma wyglądać ta małpka, dlatego zrobiłam dwie. W podobnej kolorystyce, ale w z różnego materiału i w różnych rozmiarach. Oba były robione z myślą o Oliwii, która wybrała mniejszą małpkę. Druga siedziała sobie u mnie w oczekiwaniu na kogoś, kto ja przygarnie, zachęcając zabawnym uśmiechem, jednak dotąd nie miała szczęścia. Niedawno Oliwia napisała z prośbą o odtworzenie jej małpolka, gdyż musiała się z nim rozstać. Przypomniałam sobie o tym drugim, również robionym dla Niej. Tak miało być! Bardzo się cieszę, ponieważ każda zabawka, jaka robię, jest wyjątkowa i naładowana energią i intencją specjalnie dla danej osoby. Niebieski Hudson 2 czekał na Oliwię, bo miał do Niej trafić. I po przebyciu dalekiej drogi znalazł Właścicielkę :)

picsay-1397311413picsay-1397311569

Inwazja jednego Królika

Dodano 27 listopada 2014, w Spełnione marzenia, Zabawki, przez Kufer Marzeń

Przyznam, że nigdy dotąd nie przyszło mi szydełkować pod taką presją, jak w przypadku Królika. A wszystko za sprawą bajki (jak to zwykle bywa w przypadku mojego Synka, tym razem Inwazja Królików). Już nie z prośbą, a z poleceniem dobyłam szydełka i białych nici. I – jak to ja – bez schematu, wszystko z głowy. Dziecko moje – widząc, że przerwałam pracę nad jego nową maskotką – przyniosło mi robótkę: Mama, poszyj jeszcze tego Królika. Zmuszona więc byłam kontynuować. Noc nastała, kiedy Królik w stanie głowotułowia z uszami:

picsay-1416263280

Nie przeszkadzało to jednak Synkowi bawić się nim, przytulać, a na koniec z nim spać.

Rano zostałam obudzona słowami: Mamusia, możesz trochę poszyć? Plisssss… „Szyłam” cały dzień z drobnymi przerwami, i prawie przy każdym ruchu szydełkiem, albo igłą Synek pytał: Skończyłaś już? Już jest gotowy? Kiedy go skończysz? A zrobisz mi więcej tych Królików?
Był też niezmiernie pomocny w trzymaniu mi nici, podawaniu waty… ;-)

Etapy pracy:

picsay-1416263847

picsay-1416265033

picsay-1416265434

picsay-1416265613Brzuszek zrobiłam ze zwykłej nici do szycia.

picsay-1416266003Tył

picsay-1416266314Z oczami bez źrenic

picsay-1416266709Z oczami ze źrenicami

picsay-1416266920Z paszczą

picsay-1416267343

picsay-1416267691

picsay-1416268082

picsay-1416268901

picsay-1416269524Z paszczą z tyłu  ;-)

Zadanie nie było łatwe, warunki także, ale Królik chyba trochę przypomina te z bajki? Wklejam zdjęcie dla porównania:

Jaki efekt by nie był, to wysiłek i kilkudniowy brak czucia w palcach wynagradza fakt, że Synek z nim zasypia i powiedział, że nigdy nie przestanie bawić się tym Królikiem :-) <3

 

 

 

 

 

Otagowane:  

E.T. czyli horror s.f.

Dodano 12 sierpnia 2014, w Bez kategorii, Spełnione marzenia, Zabawki, przez Kufer Marzeń

Dowiedziałam się niedawno, że film o E.T. – miłym kosmicie, stworku z księżyca, to horror science fiction… No cóż… W każdym razie moje dziecko namiętnie go ogląda. Stworek tak mu się spodobał, że zażyczył sobie, żebym mu takiego uszyła. Ale nie tak po prostu. Wymagania były bardzo sprecyzowane: miał stać, miał mieć świecące serce i czerwony palec.
Przez dłuższy czas zastanawiałam się, jak to zrobić i od której strony zacząć. Z braku weny przeszukałam Internet w nadziei, że ktoś już robił E.T. i może nawet ma na niego wzór. Znalazłam jednego E.T. na ebay z płatnym wzorem. Ale tamten raczej przypominał misio-kota. Zaczęłam więc od głowy i tułowia. Tylko jak zrobić to świecące serce? W wielu dziecięcych maskotkach można spotkać takie świecące diody, które świecą, kiedy dziecko naciska „magiczny” przycisk. Mogłabym wypruć z jakiejś zabawki taki mechanizm, ale wtedy ta zabawka przestanie żyć, a poza tym światełko nie będzie czerwone, jak serce E.T., tylko białe lub żółte. Myślałam… myślałam… i wymyśliłam. Eureka! Wzięłam mechanizm z zapalniczki, która miała czerwoną diodę na przycisk. Po odpowiedniej obróbce wszyłam mechanizm do brzuszka od wewnątrz, co dało również efekt „żeberek” stworka. Uff… Reszta powstała błyskawicznie i mój Synek ma kolejną ulubioną zabawkę. Oczka wybieraliśmy razem z guzików, które są klejone, nie przyszywane.
Jak się podoba efekt?

picsay-1405695422

picsay-1405684986 picsay-1405695623 picsay-1405696890

picsay-1405696987 picsay-1405697106

picsay-1405697211 picsay-1405695422

Otagowane:  

Świnie kontra ptaki

Dodano 16 czerwca 2014, w Bez kategorii, Spełnione marzenia, Zabawki, przez Kufer Marzeń

Kolekcja naszych ptaków powoli się powiększa. Nie byłoby jednak ptaków bez… świń oczywiście. Musiałam zatem – wedle zamówienia – wykonać świnie. Dwóch pierwszych nie zaprezentuję, gdyż nie są zbyt udane, a raczej ćwiczebne. Ostatnia już przypomina nieco oryginał, choć jakość zdjęcia może nie do końca ten fakt oddaje… Ale za to miała mieć jęzor i ma :-)
Mamy też nowych gości wśród ptaków: czarnego – wybuchowego, białego – jajkowego, oraz różowego… Nie wiem jakiego, ale jest to dziewczyna ptak. Po krótkich poszukiwaniach w Internecie dowiedziałam się, że ta różowa ptaszka ma na imię Stella. Ku wielkiemu zaskoczeniu mojego Synka (a także i mojemu) dowiedzieliśmy się, że biały jajkowy to… również dziewczyna – Matilda. No, czuję taki jakby niesmak, bo przecież robiłam ptaka chłopaka białego jajkowego… Cóż, musimy z tym jakoś dalej żyć. Chwała twórcom oryginalnych ptaków, że chociaż ten czarny – wybuchowy to chłopak i nic nas w tej kwestii nie zaskoczy ;-).

picsay-1402949475

picsay-1402949567

picsay-1402949794

picsay-1402949949

picsay-1402950080

picsay-1402950185

picsay-1402950340

picsay-1402950693

picsay-1405700917

picsay-1405700993

picsay-1405701065

picsay-1405701182

picsay-1405702500

picsay-1405702667

picsay-1399490750

Na chorobę – medycyna i… krwinki

Dodano 9 kwietnia 2014, w Bez kategorii, Spełnione marzenia, Zabawki, przez Kufer Marzeń

Dawno, dawno temu… A nie, przepraszam. Miało być tak:

Jakiś czas temu, zimą, mój Synek zachorował. Często choruje, lecz bardzo dzielnie to znosi. Czasami nie chce wypić syropu, „bo mu kości trąbią, czasami jest za słaby na zabawę, nudzi go ciągłe czytanie książeczek, ale za to bardzo lubi słuchać opowieści o tym, co podczas choroby dzieje się w jego organizmie. Trudno małemu dziecku wytłumaczyć te wszystkie skomplikowane procesy, ale z pomocą przychodzą pomoce naukowe. Tu przydała się książka medyczna z przekrojami przez każdy układ w ciele człowieka. Całe moje czytanie posumował następująco (udając, że umie czytać i wskazując właściwe obrazki): „Kiedy cłowiek jest choly, moze dostać chlypy lub katalu. Lano musi wypić jedną sklankę mleka, na kolację musi wypić pięć sklanek mleka. Tak sikają panie, a tak sikają panowie”… Ten medyczny wykład był o wiele dłuższy, ale Wam go daruję ;-)

Kiedy już Synek dokładnie wyedukował się przy pomocy fachowych publikacji, przypomniałam sobie o serii „Było sobie życie”. To był strzał w dziesiątkę! Najbardziej podobały mu się krwinki. Łatwo domyślić się, co usłyszałam, kiedy skończył oglądać – „mamusiaaaa, zlobis mi taaaakieeee klwinkiiii ???”. Musiałam je robić na poczekaniu, co chwilę byłam popędzana i skrupulatnie sprawdzana, czy to już. Mało mi się ręce nie poplątały w tym pośpiechu, ale udało się. Kiedy już była pierwsza (mała czerwona), mogłam nieco zwolnić, ponieważ Synek zajął się zabawą. Nie zapomniał jednak, żeby nadal mnie popędzać i sprawdzać ;-P

Tak oto powstały 4 krwinki z kordonka, z koralikowymi oczkami, a niedługo dołączyła do nich także większa, włóczkowa, idealnie pasująca rozmiarem do małej rączki. Na zdjęciach widoczne są w „kosmicznym” czymś. To coś dostał Synek od Dziadka i stanowi domek-rakietę dla krwinek. Z klocków powstała dla nich huśtawka, a z okrągłego opakowania po serku topionym – piaskownica.

Uff… oboje się napracowaliśmy :-)

 

 

 

P.S. Oprócz szydełkowych krwinek, mamy jeszcze inne. Bawimy się, że to my jesteśmy krwinkami i nosimy tlen na plecach (jak te w „Było sobie życie”), krążymy tak z tym tlenem po całym domu i zostawiamy go przy łóżeczku Synka – w płucach :-D

Otagowane:  

  • Facebook