2 urodziny Kufra Marzeń

Dodano 18 lutego 2016, w Wydarzenia, przez Kufer Marzeń

image

Bodzio z planety Agi Bagi

Dodano 17 lipca 2015, w Bez kategorii, Spełnione marzenia, Zabawki, przez Kufer Marzeń

Bodzio to bohater nowej polskiej bajki Agi Bagi. Na początku, kiedy Synek mi ją pokazał, pomyślalam jeju, następna schiza, jak Dobranocny Ogród… Ale nic bardziej mylnego. Agi Bagi to urocza produkcja, która w zabawny i przystępny sposób przybliża dzieciom zagadnienia związane z Ziemią, ekologią i relacjami międzyludzkimi. Urzekła mnie zabawność, forma, postaci i nazwy różnych przedmiotów, a także wpadająca w ucho piosenka (z odcinka pt.: Hałas) I ty też masz siłę, możesz dać światu tyle… Zebromarchewka, kurze jajo, kurze jajo, motylopapuga… Polecamy, posłuchajcie :-) Jestem nią zachwycona zarówno ja, jak i mój Synek. I to właśnie na Jego prośbę zrobiłam Bodzia, jednego z głównych bohaterów Agi Bagi. Miałam akurat jeszcze trochę zielonej włóczki od Pixela… Wzoru nie miałam, robiłam go jak zwykle z głowy, patrząc na kadry z bajki. Oto efekt:

Niedawno odwiedziłam stronę bajeczki, na której dodano  sklepik z m.in. maskotkami. Otworzyłam zdjęcie dla porównania, czy mój robiony jest podobny do oryginału… Z obawy, że mogłabym nie być obiektywna w swej ocenie, poprosiłam o opinię eksperta – Synek stwierdził, że fajniejszy jest mój i ten, skąd wnioskuję, że Bodzio jest podobny :-)

P.S. Nie otrzymuję żadnych profitów z tytułu opisu wymienionego tytułu.

Tomek miał niedawno urodziny. Trzydzieste drugie, więc jest już całkiem dużym chłopcem. Ale to wcale nie przeszkadza mu mieć słabości do gromadzenia oryginalnych zabawek. Jest to na swój sposób urokliwe  hobby. Marzeniem Tomka był Pixel, maskotka Kabaretu Obcisłego, którą jakiś czas temu miałam przyjemność wykonać. Życzył sobie, żeby na pleckach miał wyhaftowany napis. Pixela zrobiłam w formie poszewki  na poduszkę wielkości jaśka. Z takim wypełnieniem może być maskotką/przytulanką/ozdobą pokoju itp.  Jest ściśle odwzorowany na swoim poprzedniku.

Oto i rezultat Pixel XL:

DSC_7214-picsayDwa Pixele razem (duży z wypelnieniem)

DSC_7211-picsay Dwa Pixele razem (duży bez wypełnienia)

DSC_7212-picsay Wypełniony w całej okazałości :)

IMG_6871-picsay IMG_6872-picsay    Pierwszy wyraz napisu na pleckach

DSC_7230-picsay Drugi wyraz napisu

DSC_7238-picsay Napis na pleckach w całości

Co prawda Pixel jest gotowy, ale marzenie spełnione jest prawie, bo Tomek nie odebrał swojego prezentu.

 

 

 

 

 

Uwielbiam spełniać marzenia. A marzenie Oliwii mam przyjemność spełnić już trzeci raz! Był nim… królik. Ale nie taki zwyczajny. Miał być w kolorze „bagiennym”. Spędziłam trochę czasu na poszukiwaniach odpowiedniego i satysfakcjonującego odcienia zieleni, ale z pozytywnym efektem. Kolor został zatwierdzony, więc mogłam zabrać się do dzieła. Całość  z kordonka nr 8.

Zanim trafił do Właścicielki, trochę to trwało z różnych przyczyn, ale dotarł. Podróż królika była krótsza, niż Małpolka, dzięki czemu znalazł się na miejscu szybciej od swego poprzednika. A oto i nasz bohater:

picsay-1425769052

picsay-1425769224picsay-1425769418

 

picsay-1425769648 picsay-1425769838

Projekt zatwierdzony przez mojego Synka poprzez przytulenie i stwierdzenie: Fajny! Nadaje się! 

Pozdrawiamy serdecznie Panią Oliwię  :-)

Inwazja jednego Królika

Dodano 27 listopada 2014, w Spełnione marzenia, Zabawki, przez Kufer Marzeń

Przyznam, że nigdy dotąd nie przyszło mi szydełkować pod taką presją, jak w przypadku Królika. A wszystko za sprawą bajki (jak to zwykle bywa w przypadku mojego Synka, tym razem Inwazja Królików). Już nie z prośbą, a z poleceniem dobyłam szydełka i białych nici. I – jak to ja – bez schematu, wszystko z głowy. Dziecko moje – widząc, że przerwałam pracę nad jego nową maskotką – przyniosło mi robótkę: Mama, poszyj jeszcze tego Królika. Zmuszona więc byłam kontynuować. Noc nastała, kiedy Królik w stanie głowotułowia z uszami:

picsay-1416263280

Nie przeszkadzało to jednak Synkowi bawić się nim, przytulać, a na koniec z nim spać.

Rano zostałam obudzona słowami: Mamusia, możesz trochę poszyć? Plisssss… „Szyłam” cały dzień z drobnymi przerwami, i prawie przy każdym ruchu szydełkiem, albo igłą Synek pytał: Skończyłaś już? Już jest gotowy? Kiedy go skończysz? A zrobisz mi więcej tych Królików?
Był też niezmiernie pomocny w trzymaniu mi nici, podawaniu waty… ;-)

Etapy pracy:

picsay-1416263847

picsay-1416265033

picsay-1416265434

picsay-1416265613Brzuszek zrobiłam ze zwykłej nici do szycia.

picsay-1416266003Tył

picsay-1416266314Z oczami bez źrenic

picsay-1416266709Z oczami ze źrenicami

picsay-1416266920Z paszczą

picsay-1416267343

picsay-1416267691

picsay-1416268082

picsay-1416268901

picsay-1416269524Z paszczą z tyłu  ;-)

Zadanie nie było łatwe, warunki także, ale Królik chyba trochę przypomina te z bajki? Wklejam zdjęcie dla porównania:

Jaki efekt by nie był, to wysiłek i kilkudniowy brak czucia w palcach wynagradza fakt, że Synek z nim zasypia i powiedział, że nigdy nie przestanie bawić się tym Królikiem :-) <3

 

 

 

 

 

Otagowane:  

E.T. czyli horror s.f.

Dodano 12 sierpnia 2014, w Bez kategorii, Spełnione marzenia, Zabawki, przez Kufer Marzeń

Dowiedziałam się niedawno, że film o E.T. – miłym kosmicie, stworku z księżyca, to horror science fiction… No cóż… W każdym razie moje dziecko namiętnie go ogląda. Stworek tak mu się spodobał, że zażyczył sobie, żebym mu takiego uszyła. Ale nie tak po prostu. Wymagania były bardzo sprecyzowane: miał stać, miał mieć świecące serce i czerwony palec.
Przez dłuższy czas zastanawiałam się, jak to zrobić i od której strony zacząć. Z braku weny przeszukałam Internet w nadziei, że ktoś już robił E.T. i może nawet ma na niego wzór. Znalazłam jednego E.T. na ebay z płatnym wzorem. Ale tamten raczej przypominał misio-kota. Zaczęłam więc od głowy i tułowia. Tylko jak zrobić to świecące serce? W wielu dziecięcych maskotkach można spotkać takie świecące diody, które świecą, kiedy dziecko naciska „magiczny” przycisk. Mogłabym wypruć z jakiejś zabawki taki mechanizm, ale wtedy ta zabawka przestanie żyć, a poza tym światełko nie będzie czerwone, jak serce E.T., tylko białe lub żółte. Myślałam… myślałam… i wymyśliłam. Eureka! Wzięłam mechanizm z zapalniczki, która miała czerwoną diodę na przycisk. Po odpowiedniej obróbce wszyłam mechanizm do brzuszka od wewnątrz, co dało również efekt „żeberek” stworka. Uff… Reszta powstała błyskawicznie i mój Synek ma kolejną ulubioną zabawkę. Oczka wybieraliśmy razem z guzików, które są klejone, nie przyszywane.
Jak się podoba efekt?

picsay-1405695422

picsay-1405684986 picsay-1405695623 picsay-1405696890

picsay-1405696987 picsay-1405697106

picsay-1405697211 picsay-1405695422

Otagowane:  

Świnie kontra ptaki

Dodano 16 czerwca 2014, w Bez kategorii, Spełnione marzenia, Zabawki, przez Kufer Marzeń

Kolekcja naszych ptaków powoli się powiększa. Nie byłoby jednak ptaków bez… świń oczywiście. Musiałam zatem – wedle zamówienia – wykonać świnie. Dwóch pierwszych nie zaprezentuję, gdyż nie są zbyt udane, a raczej ćwiczebne. Ostatnia już przypomina nieco oryginał, choć jakość zdjęcia może nie do końca ten fakt oddaje… Ale za to miała mieć jęzor i ma :-)
Mamy też nowych gości wśród ptaków: czarnego – wybuchowego, białego – jajkowego, oraz różowego… Nie wiem jakiego, ale jest to dziewczyna ptak. Po krótkich poszukiwaniach w Internecie dowiedziałam się, że ta różowa ptaszka ma na imię Stella. Ku wielkiemu zaskoczeniu mojego Synka (a także i mojemu) dowiedzieliśmy się, że biały jajkowy to… również dziewczyna – Matilda. No, czuję taki jakby niesmak, bo przecież robiłam ptaka chłopaka białego jajkowego… Cóż, musimy z tym jakoś dalej żyć. Chwała twórcom oryginalnych ptaków, że chociaż ten czarny – wybuchowy to chłopak i nic nas w tej kwestii nie zaskoczy ;-).

picsay-1402949475

picsay-1402949567

picsay-1402949794

picsay-1402949949

picsay-1402950080

picsay-1402950185

picsay-1402950340

picsay-1402950693

picsay-1405700917

picsay-1405700993

picsay-1405701065

picsay-1405701182

picsay-1405702500

picsay-1405702667

picsay-1399490750

Prawie jak w Nibylandii

Dodano 11 kwietnia 2014, w Bez kategorii, Spełnione marzenia, Zabawki, przez Kufer Marzeń

Jeeest! Na wstępie tej tajemniczej notki pragnę wspomnieć, że Kufer Marzeń na facebooku ma już ponad setkę polubień, za co dziękuję z całego serca i mam nadzieję, że blog również tak Wam się spodoba.
Z wyżej wymienionej okazji obiecałam niespodziankę. Otóż jest nią…
Tadaaam: ten oto wpis oraz mój nowy wytwór, świeżutki, dopiero co skończony i sfotografowany na wszystkie strony ;-P Piotruś Pan.

Zaczęło się od książeczki z obrazkami z bajki Disneya. Później kreskówka. Nie wiem na czym polega fenomen Piotrusia Pana, ale wiem jedno – jak już się to to przyklei, to odejść nie chce, jak guma do żucia przyklejona łokciem do spodni. Synek właśnie takową fascynację przechodzi, w związku z tym na prośbę „mamusiaaaa, zlobisz mi Piotlusia Pana takiego jak na lysunku?” mamusia – jak na rozkaz – uzbroiła się w szydełko i poczęła tworzyć.

Szukałam jakichś inspiracji w necie,  bo pomyślałam, że może znajdę coś gdzieś… że może ktoś przede mną był już taki szalony, żeby porwać się na takie wyzwanie… Ale zamiast zdjęć pięknych, zrobionych ręcznie maskotek znalazłam jedynie siermiężne zabawki, bardziej przypominające Robin Hood’a niż Piotrusia z bajki. Po tym niemiłym doświadczeniu nie marzyłam nawet o znalezieniu jakiegokolwiek wzoru bądź schematu. Ale „małpa nie cielę – sobie poradzi” :-) Calusieńki z mojej szalonej głowy powstał, co uważam za sukces. Kolejna moja perełka po Hudsonie. Synek pilnie śledził postępy mojej pracy, ale już wiedział, że musi trochę poczekać, już tak nie ponaglał.

Kiedy byłam w połowie głowy (proces widoczny na zdjęciu – łatwo poznać Piotrusia Pana jako półgłówka ;-) ) zapytałam Synka: Będziesz się nim bawił? Czy będzie leżał?. Na co Synek odrzekł: Będę. Będę ostlożnie się nim bawił. Bardzo mnie to uspokoiło… Mogłam więc zakończyć głowę  ;-) Synek mój był śmiały w stosunku do postaci Piotrusia, dopóki nie zrobiłam mu… twarzy. Nie wiem czemu. Może uznał, że na niego patrzy, jednak tego zagadnienia nie był mi w stanie wyjaśnić.

Kładąc Synka spać, położyłam jego nową zabawkę obok poduszki i powiedziałam, że będzie mu dobrze spać pierwszej nocy obok Niego i innych zabawek, które śpią w łóżeczku. Synek wziął Piotrusia w obie rączki, obejrzał z poważną miną, po czym powiedział: Fajny jest. Kudłaty. I ma miecz! I piólko też ma! Dalsza część wypowiedzi jednak mnie zmiażdżyła: Musisz mi jeszcze zlobić Dzwoneczka, Kapitana Haka, Klokodyla Tik-Taka, Wielką Ośmiolnicę – Kałamalnicę i Pana Swondka…

;-)

Więcej zdjęć zamieściłam w albumie „Zabawki” na facebooku. Zapraszam :-)

Na chorobę – medycyna i… krwinki

Dodano 9 kwietnia 2014, w Bez kategorii, Spełnione marzenia, Zabawki, przez Kufer Marzeń

Dawno, dawno temu… A nie, przepraszam. Miało być tak:

Jakiś czas temu, zimą, mój Synek zachorował. Często choruje, lecz bardzo dzielnie to znosi. Czasami nie chce wypić syropu, „bo mu kości trąbią, czasami jest za słaby na zabawę, nudzi go ciągłe czytanie książeczek, ale za to bardzo lubi słuchać opowieści o tym, co podczas choroby dzieje się w jego organizmie. Trudno małemu dziecku wytłumaczyć te wszystkie skomplikowane procesy, ale z pomocą przychodzą pomoce naukowe. Tu przydała się książka medyczna z przekrojami przez każdy układ w ciele człowieka. Całe moje czytanie posumował następująco (udając, że umie czytać i wskazując właściwe obrazki): „Kiedy cłowiek jest choly, moze dostać chlypy lub katalu. Lano musi wypić jedną sklankę mleka, na kolację musi wypić pięć sklanek mleka. Tak sikają panie, a tak sikają panowie”… Ten medyczny wykład był o wiele dłuższy, ale Wam go daruję ;-)

Kiedy już Synek dokładnie wyedukował się przy pomocy fachowych publikacji, przypomniałam sobie o serii „Było sobie życie”. To był strzał w dziesiątkę! Najbardziej podobały mu się krwinki. Łatwo domyślić się, co usłyszałam, kiedy skończył oglądać – „mamusiaaaa, zlobis mi taaaakieeee klwinkiiii ???”. Musiałam je robić na poczekaniu, co chwilę byłam popędzana i skrupulatnie sprawdzana, czy to już. Mało mi się ręce nie poplątały w tym pośpiechu, ale udało się. Kiedy już była pierwsza (mała czerwona), mogłam nieco zwolnić, ponieważ Synek zajął się zabawą. Nie zapomniał jednak, żeby nadal mnie popędzać i sprawdzać ;-P

Tak oto powstały 4 krwinki z kordonka, z koralikowymi oczkami, a niedługo dołączyła do nich także większa, włóczkowa, idealnie pasująca rozmiarem do małej rączki. Na zdjęciach widoczne są w „kosmicznym” czymś. To coś dostał Synek od Dziadka i stanowi domek-rakietę dla krwinek. Z klocków powstała dla nich huśtawka, a z okrągłego opakowania po serku topionym – piaskownica.

Uff… oboje się napracowaliśmy :-)

 

 

 

P.S. Oprócz szydełkowych krwinek, mamy jeszcze inne. Bawimy się, że to my jesteśmy krwinkami i nosimy tlen na plecach (jak te w „Było sobie życie”), krążymy tak z tym tlenem po całym domu i zostawiamy go przy łóżeczku Synka – w płucach :-D

Otagowane:  

Szaliczek i kamizelka dla Robotka

Dodano 4 marca 2014, w Odzież retro, Zabawki, przez Kufer Marzeń

Bardzo dawno temu uszyłam postać. Nie za bardzo nawet pamiętam okoliczności jego stworzenia. Niedawno okazało się jednak, że ta niepozorna postać zyskała sobie ogromną sympatię mojego Synka. Z racji tego, że Robotek (bo tak nazwał tę zabawkę Synek) jest nagi, zostałam poproszona o uszycie na cito! dla niego ubranka. Wzięłam się więc do pracy i tak powstał czerwony szaliczek (zgodnie z życzeniem Synka) oraz kamizelka. Ta druga powstała z fioletowej włóczki, której miałam kawałek. Ale, że robiłam to w trybie przyspieszonym, plecy kamizeli zrobiłam odrobinę za wąskie. Postanowiłam więc obrobić brzegi czerwoną włóczką. Tą samą, z której powstał szalik. A oto efekty:

 

Mimo, że to pierwsza kamizelka, jaką zrobiłam, Synek jest wniebowzięty. W dalszej kolejności zamówił już spodnie dla Robotka… :-)

 

 

 

Otagowane:  

  • Facebook